The Alchemist - GastroPub - alkoholowa ściana z pysznym jedzeniem ;)
- 10 paź 2016
- 3 minut(y) czytania

Przyszedł weekend - przyszła ochota na coś dobrego. W związku z tym, że słyszałem o ciekawym miejscu z fajnym rozwiązaniem - samoobsługową ścianą z alkoholem - zapakowaliśmy się do autobusu i pojechaliśmy;) (Metropolitan Building, Metropolitan 2, plac Marszałka Józefa Piłsudskiego 1-3, 00-078 Warszawa)
Jeszcze przed wejściem do lokalu byliśmy trochę zaniepokojeni okolicą - same drogie lokale, restauracje znanych kucharzy itd. Woleliśmy nie myśleć jakie ceny czekają nas w karcie, no ale trzeba zaryzykować.
Stolików jest kilka, 2-8 osobowe, oraz jeden bardzo długi stół (jakby barowy) dla większej grupy zorganizowanej. W sumie w środku nie mieści się zbyt wielu gości, więc rezerwacja jest wskazana. Same stoły są przepiękne, z grubego, surowego drewna. Na każdym stole stoją dwa różne sosy tabasco oraz przyprawy w flakonikach nawiązujących do nazwy lokalu.
Jeden dłuższy bok restauracji jest cały przeszklony, ale każde okno posiada roletę, więc jak ktoś nie lubi to może sobie zasłonić, jednak dla mnie takie szyby to wielki plus. Można siedząc obserwować co się dzieje na dworze i do tego lokal wydaje się większy.
Drugi bok to przeszklona wystawa sosów, piw itd. Dalej mamy kuchnie (również za szybą), więc możemy podglądać kucharzy. Sama kuchnia także wystrojem nawiązuje do nazwy. Za kuchnią mamy bar, ale kierujmy się dalej, aż dojdziemy do głównej atrakcji...
Na końcu knajpy na całej ścianie mamy samoobsługową ścianę a tam 6 piw (często zmieniające się pozycja kraftowe), cydr i prosecco. Ale jak to obsłużyć? U kelnerki lub przy barze kupujemy za 5 zł kartę magnetyczną. Doładowujemy ją za dowolną kwotę, podchodzimy do ściany, bierzemy szkło, które chcemy -kieliszki do wina, małe szkło do piwa, duże szkło do piwa. Ostatni najprzyjemniejszy etap - wybieramy trunek. Nad każdym kranem mamy dotykowy ekran, na którym wyświetlają się informacje o danym trunku - tuż pod ekranem szczelinę na nabytą wcześniej kartę. Wkładamy ją i nalewamy. Na ekranie (niczym jak na stacji paliw) pokazuje się ile zapłacimy za nalaną ciecz. Dużym plusem jest to, że możemy nalać i 50 ml. i zapłacimy dokładnie tyle ile powinniśmy. A jakie ceny? wino za 12 zł/150ml, piwa od 12-19 zł /500 ml.
No ale jak już mamy co pić - siadamy na wygodnym krześle przy epicko pięknych stołach i czekamy na kelnerkę. Nas obsługiwała miła dziewczyna, co do której można było znaleźć tylko jeden "-", o czym później.
Bierzemy kartę w ręce a tam mamy 6 przystawek (w cenie 12-32 zł). My zamówiliśmy deskę przystawek za 32 zł.
Jak widzimy - deska na bogato. Czekaliśmy na nią około 20 minut. Kelnerka przynosząc nam te wspaniałości opowiedziała o każdym przysmaku i każdym sosie (aż 4). Krótko co tu mamy:
kanapeczki z serem i karmelizowaną cebulką
krążki cebulowe
słodkie, angielskie kiełbaski
kurczak na wykałaczce
grube frytki z batatów
sosy - pikantny, BBQ, ze śliwek, sweet chili. - wszystkie przepyszne!
Wszystkie z dań były dobre, w słodkiej konwencji. Jedzenia na prawdę sporo, więc jeśli 2 osoby nie będą mocno głodne - można się najeść.
Jak poradziliśmy sobie z przystawkami dostaliśmy główne dania, które można wybrać z jakiś 15 pozycji, a tam pizze, hamburgery, żeberka, ryba itd. My zamówiliśmy żeberka w miodzie z sosem BBQ, frytkami i surówką (39 zł) oraz hamburgera z dodatkami za 32 zł. My główny posiłek dostaliśmy 20 minut po przystawkach (o co prosiliśmy)

Temu daniu nie mam nic do zarzucenia - pyszne i już. Mało kości, dużo mięsa, żeberka trochę na słodko, dobrze przypieczone.
Inaczej sprawa ma się z hamburgerem.

Kelnerka niestety nie dopytała nas jakie mięso sobie życzymy i przyniosła krwiste, ledwo ścięte, przez co nie miało smaku jaki lubimy. Dodatkowo w środku nie mamy żadnego sosu i ogórki kwaszone (zamiast konserwowych) . To drugie ok - tak zrobili i już, ale dwa pierwsze to już dla mnie spore przewinienie. To danie jest na 4/10. Dobrze, że i tutaj dostaliśmy surówkę (pyszną) i frytki. Aha i sposób podania - z jednej strony fajnie - deska posypana z przodu cebulką prażoną, jednak przydałoby się coś do zawinięcia kanapki - raczej ciężko ją ugryźć, żeby połowa nie wyleciała (jak ktoś ma mały otwór gębowy:)).
Reasumując - gdyby nie wtopa z hamburgerem byłoby 9/10, a tak skromne 8/10 :) Gorąco polecam za super wystrój, ciekawy pomysł z kranami i przepyszne jedzenie (przekąski żądzą!).
Aha wychodząc musieliśmy zapłacić 188 zł (wypijając alkoholu za 80).
P.S. Główne zdjęcie pożyczone ze strony https://www.facebook.com/thealchemistpl/?fref=ts




Komentarze